Unsere Zeitzeugen

Nasi świadkowie / Unsere Zeitzeugen:

Ewa Walecka –Kozłowska, były więzień polityczny obozu Majdanek i Ravensbrück

Pani Ewa Walecka –Kozłowska urodziła się w Piotrkowie Trybunalskim / Łodzi dn. 01.12.1922 r. Jako młoda dziewczyna poznała Kazika, studenta z Poznania, należącego do AK . Za kontakty Kazikiem, przekazywanie przesyłek <łączniczka> została aresztowana przez Gestapo 02.01.1943 r.

i wywieziona na Majdanek 08.01.1943 r., gdzie przebywała do 17.04.1944 r.

Następnie została wywieziona do obozu Ravensbrück. Przebywała tam do maja 1945 r.

Dzięki staraniom księcia Bernardotte wraz z innymi więźniarkami została wysłana do Szwecji na leczenie. Po 7 miesiącach wróciła do kraju.

Od roku 1952 mieszka w Lublinie.

Cały czas miała ze sobą modlitewnik, który dostała od swojej matki, i który był dla niej swoistym talizmanem, trzymającym ją przy życiu.

Od lat siedemdziesiątych spotyka się z młodymi ludźmi: studentami, uczniami, aby –jak sama mówi- „dawać świadectwo prawdzie”.

14.12.2006 r. spotkała się z młodzieżą z Niemiec, Ukrainy i Polski

w Motyczu Leśnym podczas realizacji projektu ”Frieden braucht Mut”- „Pokój wymaga odwagi”.

Hrabia Jan Zamoyski w historii Zamościa i Rzeczypospolitej był postacią niezwykłą. Wyjątkowo prawy, uczciwy i szlachetny.

Urodził się 12 czerwca 1912 roku w Klemensowie koło Zamościa.

O Polskę walczył jako żołnierz Armii Krajowej, stawiając czoła niemieckim i sowieckim okupantom.

Hrabia Jan Zamoyski podczas pacyfikacji Zamojszczyzny wraz z żoną Różą, córką Andrzeja i Wandy Czetwertyńskiej, uratowali z hitlerowskiego obozu w Zwierzyńcu 460 zabranych matkom siedmio-, ośmioletnich dzieci. Zaś dla 1500 chorych dzieci utworzył 4 szpitale. W tej sprawie, narażając własną rodzinę, interweniował u dowódcy SS na dystrykt lubelski Odilo Globocnika. Tłumaczył, że zamojskie i polskie dzieci cierpią niewinnie w tej okrutnej wojnie.

Rodzina ordynata Jana Zamoyskiego nie miała łatwego życia również po wkroczeniu Sowietów do Polski. Okrzyknięto ordynata wrogiem reformy rolnej, w wyniku której stracił majątek ordynacji i trafił do więzienia. W 1949 roku został skazany na 15 lat więzienia. Spędził tam aż 8 lat. Nie dał się złamać, mimo że stosowano wobec niego tortury.

Po wojnie Zamoyski pracował przez 20 lat dla szwajcarskich linii lotniczych Swissair.

Choć przez wiele lat miał utrudniony kontakt z Zamościem, gdyż był nawet czas, że zabraniano mu wjazdu do miasta, poświecił mu najpiękniejsze chwile swojego życia, uczestnicząc we wszystkich najważniejszych wydarzeniach regionu.

Z wielką mocą bronił dziedzictwa narodowego. Jednym z przykładów może być niebezpieczna akcja, jaką przeprowadził podczas II wojny ratując zbiory ze skarbca zamojskiej kolegiaty. Ukrył je w Zwierzyńcu, by później mogły wrócić na swoje miejsce. Hrabia Jan Zamoyski nie tylko ratował dobra narodowe, ale jako spadkobierca wyjątkowo zasłużonego dla Polski rodu pomógł zgromadzić najcenniejsze, pochodzące z fundacji rodziny Zamoyskich, zabytki sakralne i historyczne. Zgromadził je w Muzeum Sakralnym utworzonym w 1987 roku w zamojskiej kolegiacie, obecnie katedrze. Na początku lat 90. ubiegłego wieku Zamość wpisany został na listę Światowego Dziedzictwa Kulturalnego UNESCO przy wielkim zaangażowaniu Jana Zamoyskiego i jego syna Marcina, byłego prezydenta miasta i wojewody zamojskiego.

Jako honorowy prezes Fundacji Wojewódzkiego Szpitala im. Papieża Jana Pawła II w Zamościu wniósł wiele do rozwoju tej placówki służby zdrowia.

Był również autorytetem dla wszystkich ludzi, którzy przez wiele lat tęsknili za wolną i niepodległą Polską. Przed siedmioma laty, w uznaniu za wszelkie dobro, jakie Jan Zamoyski uczynił dla narodu, prezydent Lech Wałęsa uhonorował hrabiego najwyższym polskim odznaczeniem Orderem Orła Białego. W 1996 roku Rada Miasta Zamościa nadała XVI ordynatowi tytuł Honorowego Obywatela Miasta.

Tradycje rodu pielęgnuje jego syn, Marcin Zamoyski, którego wspierają żona Aleksandra, córka Róża i syn Andrzej.

Wrażenia uczniów:

Ważnym elementem projektu „Frieden braucht Mut”, realizowanego w Motyczu Leśnym, było spotkanie ze świadkiem Ewą Kozłowską. Pani Ewa opowiedziała młodzieży o swoich doświadczeniach w czasie wojny. Bardzo duże wrażenie wywarły opowieści o obozie koncentracyjnym. Do tej pory nie zdawałam sobie sprawy, jakich cierpien doświadczyli ludzie więzieni w obozach zagłady. Jej bardzo osobiste wyznania wywołały w słuchaczach emocje. U niektórych można było zauważyć łzę ocierana z policzka. Dzięki temu spotkaniu mogłam z innej strony spojrzeć na wydarzenia z tamtych, tragicznych lat.

Uważam, że potrzebne są takie rozmowy i pamięć.

Justyna Sawa